czwartek, 25 grudnia 2014

wpis świąteczny

- Mamo, co dziś napiszemy?
- a co byś chciał napisać?
- nie wiem, może nic nie piszmy...
- możemy nic nie pisać.
- tylko napisz, że widziałem wczoraj prawdziwego osiołka i że płakał, gdy mnie nie widział i napisz, że był u mnie Mikołaj i byliśmy w Kościele i u Marie-The.
Piszę więc o tym wszystkim.
1. Osiołek o wdzięcznym imieniu Żaneta rzeczywiście "płakał" za każdym razem, gdy Oli od niego odchodził. To taki bardzo towarzyski osiołek płci żeńskiej :) Właściwie to ona nie płakała, tylko jakoś tak straszliwie krzyczała - strach było odejść.
2. Mikołaj też przyszedł, choć z tą grzecznością to Oleś był trochę na bakier. Chyba ze strachu Oli dzieląc się z nami opłatkiem, zaczął "przepraszam, że byłem niegrzeczny", a dopiero po długim namyśle dodał: "życzę Wam, aby było Wam ze sobą dobrze". Czyż nie piękne te życzenia?
3. O 20.00 byliśmy na mszy, która trwała aż do 22.30. Jak Oleś to zniósł- nie wiem. Trochę szalał, trochę się wściekał, ale większość czasu wysiedział
Potem pojechaliśmy do bardzo uroczych Francuzów na francuską Wigilię. Tam również czekał na Olcia prezent od Mikołaja, co Oleś skomentował "chyba ten Mikołaj oszalał- będzie mi teraz wszędzie zostawiał prezenty?"

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz